Display_43_thumb_siec_szpital02

Nieracjonalna reforma

powrót

Reforma służby zdrowia Ministra Radziwiłła jest kompletnie nieracjonalna. Propozycja polega na stworzeniu sieci szpitali, do której trafi ryczałtem 91% środków NFZ. Reszta placówek przystąpi do konkursów ale pula środków, o które będą się ubiegać starczy tylko na część dotychczasowych zadań.

Kwestią nie do zaakceptowania jest dzielenie środków według uznania a nie według wyboru pacjenta. Dotychczas w Polsce pieniądze szły za pacjentem, teraz pacjent będzie musiał iść za pieniędzmi. Szpitale ujęte w sieci nie będą miały motywacji by dbać o jakość usług i lepsze gospodarowanie środkami. Wracamy do myślenia dobrze nam znanego z czasów PRL-u tj.: „czy się stoi czy się leży ten sam pieniądz się należy”.

Czy część szpitali wpadnie w kłopoty?
Politycy PiSu zaklinają rzeczywistość, że nie dojdzie o likwidacji części placówek, ciężko jednak się z tym zgodzić. Głównym celem reformy ma być przekazanie większej puli środków do niektórych szpitali, dotąd nierentownych, którym kontrakty kończyły się w trakcie roku. Jeśli rząd chce jednym dać więcej i nie zamierza dorzucić pieniędzy do systemu, innym będzie musiał zabrać - innego wyjścia nie ma. Z kryteriów jasno wynika, że decyzja nie będzie podejmowana w oparciu o jakość usług i zadowolenie pacjentów. Wszystko wskazuje na to, że środki stracą głównie placówki prywatne, których zdecydowana większość bazuje na kontraktach z NFZ.

Dodatkowym efektem reformy widocznym już teraz jest proces dzikiego łączenia placówek. Ci którzy nie spełniają wymogów wejścia do sieci łączą siły z innymi. Stwarzamy ryzyko łączenia dobrych, rentownych placówek ze słabymi obciążonymi długami. W zależności kto po ich połączeniu przejmie władzę, dobry wyciągnie za uszy słabego lub słaby pociągnie na dno dobrego.

Reforma służby zdrowia jest konieczna od lat ale droga ministra Radziwiłła wiedzie na manowce. Pacjent będzie kosztem, więc nikt nie będzie o niego zabiegać.