Display_43_thumb_zrzut_ekranu_2019-04-19_o_16.40.56

Nowe podatki na Piątkę Kaczyńskiego

powrót

Nie musiałam długo czekać by udowodnić swoją tezę, że za „piątką Kaczyńskiego” pójdzie „dziesiątka Morawieckiego” czyli nowe podatki, opłaty, podwyżki. Rząd by dać musi nam jeszcze więcej zabrać, bo rząd nie ma żadnych swoich pieniędzy. My obywatele musimy przestać ślepo wierzyć populistom.


To jeszcze raz!

1. By wydać trzeba zarobić: nawet dzieci wiedzą, że mając pustą skarbonkę wymarzonej zabawki nie kupią.
2. Rząd wydaje a obywatele zarabiają – aż 92% budżetu państwa stanowią nasze podatki.
3. Jeśli rząd chce wydać 43 mld złotych więcej, jako obywatele będziemy musieli te 43 mld złotych do budżetu wpłacić, ba nawet więcej, bo urzędnik za redystrybucję zgromadzonej kwoty musi dostać wynagrodzenie.
Wysyłając do Brukseli zaktualizowany Wieloletni Plan Finansowy rząd, chyba przypadkiem, odkrył karty na temat źródeł finansowania „piątki Kaczyńskiego”. Lista nowych opłat i podatków, które rząd zamierza wprowadzić jest naprawdę imponująca.

"Jarkowe" czyli 15% składek emerytalnych zgromadzonych w OFE.

Zapłacą je wszyscy, których oszczędności trafią z OFE do IKE. To co my oszczędzaliśmy przez wiele lat rząd zamierza roztrwonić w jeden rok. Łącznie może przepaść nawet 24 mld złotych.
To zwykła kradzież pieniędzy obywateli i niezwykle niebezpieczny precedens: dziś PiS uznał, że należy mu się 15% środków odłożonych przez Polaków w OFE, jutro uzna, że potrzebuje 15% naszych pieniędzy z lokat.

Likwidacja górnego limitu składek na ZUS vol. 2.

Pobieranie wyższych wpłat na ZUS od części podatników to krótkowzroczne myślenie - dziś da więcej pieniędzy w budżecie a w przyszłości pociągnie za sobą wyższe obciążenia bowiem wyższa składka emerytalna pobrana dziś to zobowiązanie do wyższej emerytury w przyszłości. Kominowe emerytury mogą wynieść niebawem nawet 20-30 tys. złotych.

Najbardziej absurdalnym jest jednak fakt, że najlepiej zarabiający od części swoich dochodów będą musieli odprowadzić 52% podatków i składek. Czyli więcej pieniędzy oddadzą państwu niż zostanie im w kieszeni. Likwidacja limitu składek na ZUS to 5,2 mld złotych ubytku w naszych portfelach.

Podatek dla cyfrowych gigantów takich jak Facebook czy Google niby nas nie dotyczy, ale jak każdy sektorowy podatek przełoży się na ceny usług, z których korzystamy. Obstawiam, że wzrosną ceny reklam, promocji czy pozycjonowania strony, tak jak rosły ceny usług bankowych po wprowadzeniu podatku od instytucji finansowych. Podatek cyfrowy ma dać rządowi nieco ponad 200 mln złotych.

Likwidacja liniowego PIT dla samozatrudnionych to zamach na polską klasę średnią, wykwalifikowanych fachowców, których chętnie podkradają nam pracodawcy z innych krajów Unii Europejskiej. Rząd planuje określić kto jest prawdziwym przedsiębiorcą i ukrócić praktyki samozatrudnienia osób, które pracują na własny rachunek ale dla jednej firmy. Jeśli nawet dziś osoby takie płacą niższe podatki, w zamian nie korzystają z wielu przywilejów jak urlop, chorobowe, ulgi czy ochrona przez kodeks pracy. Samozatrudnieni mają oddać rządowi łącznie 1,2 mld swoich dochodów, już w przyszłym roku.

Podwyżka akcyzy na alkohol +3% i papierosy +3% oraz nowa akcyza na e-papierosy to 1,2 mld złotych zysków państwa naszym kosztem.

Podwyżka ZUS obejmie nie tylko samozatrudnionych, ale też wszystkich zatrudnionych na umowie o dzieło. Ministerstwo Finansów planuje zwiększyć przychody z tytułu wzrostu składek na ubezpieczenia społeczne o 3 mld złotych.

Opłata recyklingowa już nie tylko od jednorazówek.
Od początku ubiegłego roku za każdą wydawaną w sklepie jednorazówkę przedsiębiorca płaci opłatę recyklingową w wysokości 20 groszy + VAT. Opłatą objęte są torby z tworzywa sztucznego o grubości do 50 mikrometrów. Już niebawem zapłacimy także za grubsze reklamówki i z tego tytułu budżet zyska dodatkowe 1,4 mld złotych.

To już druga lista podatków wprowadzanych przez PiS. Będą kolejne jeśli dalej ślepo będziemy wierzyć w gwiazdkę z nieba.