Display_43_thumb__1lk5374

PiS w panice szuka pieniędzy - podwyżka akcyzy!

powrót

Premier Mateusz Morawiecki niczym zbawca ludu oznajmił, że trzeba ratować naród popadający coraz częściej w nałogi, że musimy "pić z umiarem", w związku z czym ministerstwo finansów przygotowało ustawę podnoszącą poziom akcyzy na alkohol i papierosy o 10%.

Czy rząd naprawdę myśli, że wzrost ceny butelki wódki o 1,40 zł, butelki wina o 15 groszy, czy puszki piwa o 6 groszy, sprawi, że naród będzie spożywał mniej alkoholu? Oczywiście, że nie. Czy premier naprawdę sądzi, że gdy paczka papierosów podrożeje o 1 zł, a 50-cio gramowa paczka tytoniu o 1,70 zł to naród będzie palić mniej? Oczywiście, że nie. Nawet w uzasadnieniu do ustawy nikt nie podnosi kwestii zdrowotnych narodu, bo autor tego uzasadnienia dobrze wie, że wzrost cen alkoholu czy tytoniu, zwłaszcza w tak nieistotnym zakresie nie sprawi, że palacze rzucą palenie a osoby spożywające alkohol przestaną go kupować.

Jaka więc jest prawdziwa intencja rząd?
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze a dokładnie o budżet zrównoważony, który był największym kłamstwem wyborczym ekipy rządzącej. Jak to mówią, grosz do grosza, a będzie kokosza -> małe sumy wyciągnięte z naszych kieszeni dadzą naprawdę dużą sumę ministrowi finansów co miesiąc.

Ile rząd zarobi na podwyżce akcyzy?
1,7 mld złotych rocznie, czyli 17 mld złotych w ciągu najbliższych 10 lat - o tyle zmniejszy się nasz stan posiadania na rzecz kasy państwa. I największy tragizm tej sytuacji, ukazujący skalę obłudy i manipulacji premiera Morawieckiego polega na tym, że rząd ani grosza z tej podwyżki nie zamierza przeznaczyć na zdrowie obywateli, walkę z nałogami, profilaktykę antyalkoholową, edukację dzieci i młodzież w zakresie skutków palenia i picia. Na co zatem rząd przeznaczy te pieniądze? Na obietnice wyborcze, na które pieniądze miały być już zapisane w zrównoważonym budżecie złożonym w Sejmie jeszcze w czasie kampanii wyborczej. Na obietnice, za które rzekomo miała zapłacić mafia VAT-owska. Na obietnice, których skalę już tak trudno policzyć, że w ciągu sześciu miesięcy mamy sześciu ministrów finansów.

Rząd nie ma żadnych swoich pieniędzy!
Po pierwsze, ponad 90% budżetu państwa stanowią nasze podatki. Po drugie, rząd wydaje pieniądze a obywatele je zarabiają, jeśli więc rząd chce wydać 10 miliardów złotych więcej to 10 miliardów złotych więcej musi wcześniej zabrać z naszych kieszeni, no i zabiera. Bajki o zrównoważonym budżecie PiS przestał wyświetlać tuż po wyborach, a dziś musi pilnie poszukać pieniędzy do przyszłorocznego budżetu, jednym z pomysłów jest podwyżka akcyzy ale na tym nie koniec. Będzie grabież pieniędzy z OFE, będzie grabież pieniędzy odkładanych na poprawę życia osób z niepełnosprawnością, będą wyższe składki na ZUS, będzie oskładkowanie pracy studentów, umów cywilnoprawnych oraz drugiej i kolejnej pracy, będzie ponoć także podatek korkowy. Kto to wszystko zapłaci? Zapewne nie mafia vatowska zatrzymana w ministerstwie finansów.