Display_43_thumb_judge-1587300_1920

Sądy pod dyktando

powrót

PiS nie ma już żadnych zahamowań po podporządkowaniu sobie policji i prokuratury oraz TK idzie po sądy. Do Sejmu wpłynął właśnie kolejny projekt pod hasłem reforma sądownictwa, problem w tym, że z reformą sądów ma niewiele wspólnego.

Celem projektu jest podporządkowanie kolejnego obszaru pod Ministra Sprawiedliwości, będzie on powoływał prezesów i wiceprezesów sądów apelacyjnych, okręgowych i rejonowych bez konieczności uzyskiwania opinii od zgromadzeń ogólnych sędziów tych sądów. Projekt wprowadza także nowe możliwości odwołania prezesów sądów. Dziś prezesi mogą być odwołani przez ministra w przypadku rażącego niewywiązywania się z obowiązków służbowych albo gdy dalszego pełnienia przez nich funkcji nie da się pogodzić z dobrem wymiaru sprawiedliwości. Projekt dodaje kolejny powód: „stwierdzenie szczególnie niskiej efektywności działań w zakresie pełnionego nadzoru administracyjnego lub organizacji pracy w sądzie lub sądach niższych”. Tak ogólne sformułowanie daje Ziobrze możliwość odwołania każdego Prezesa Sądu bez większej przyczyny i wstawienie w to miejsce swojego człowieka.

Przy takim podporządkowaniu pracy sądów Panu Ministrowi, mowa o trójpodziale władzy to fikcja.