Display_43_thumb_52703793_818066581863158_3781967073496793088_n

Tonący brzytwy się chwyta.

powrót

PiS stwierdził, że przegra kolejne wybory parlamentarne i jest gotowy obiecać wszystko kosztem niedofinansowania innych ważnych sfer życia publicznego: służby zdrowia, edukacji czy pomocy dla osób z niepełnosprawnością i zadłużając kolejne pokolenia.

Pieniędzy, które obiecał prezes na konwencji PiS w budżecie na 2019 rok nie ma, pytanie więc kto i w jakiej formie za to zapłaci. Czekam aż rząd przedłoży konkretne ustawy i źródła ich finansowania.

Ekonomia to dość łatwa nauka, nawet dzieci wiedzą, że mając pustą skarbonkę wymarzonej zabawki nie kupią. Zasady dotyczące wydatkowania pieniędzy publicznych są podobne:
- by wydać trzeba zarobić;
- rząd wydaje a obywatele zarabiają - aż 92% budżetu państwa stanowią nasze podatki;
- jeśli rząd chce wydać dodatkowo 43 mld zł to jako obywatele te 43 mld zł będziemy musieli do budżetu wpłacić.

Polska nie posiada bogactw naturalnych, z których sprzedaży mogłaby finansować tak duże programy społeczne, więc nie dajmy się nabrać, że ktoś coś nam daje, sami sobie finansujemy każdy program społeczny.

Od początku kadencji PiS wprowadził ponad 30 różnego rodzaju nowych podatków i opłat, wszystkie one obciążają nasze kieszenie. To z tych podatków finansowane są programy społeczne. Z samego podatku bankowego w ciągu 3 lat wpłynęło do kasy państwa ponad 10 mld złotych. Eksperci nie mają wątpliwości, że podatek został przerzucony na klientów banków. Często nawet nie zauważamy podniesienia kosztów kredytów, prowadzonych kont czy posiadanych kart kredytowych. Kolejny przykład to podatek katastralny, wskutek którego płacimy więcej za najem mieszkań, pokoi hotelowych czy magazynowania towarów. Mnóstwo podatków kryje się w cenach paliwa, energii elektrycznej czy wspomnianych wcześniej usługach bankowych. Przykładowo, cena detaliczna benzyny EU95 to już w 55% podatki.

By zrozumieć jak dużą kwotę PiS chce nagle wydać wystarczy porównać to do innych pozycji. Z budżetu NFZ na lecznictwo szpitalne w całej Polsce wydajemy dziś 38 mld złotych. Obywatele umierają oczekując w kolejkach na miejsce w szpitalu a PiS przechodzi koło tego problemu obojętnie.